Chcemy być bliżej klienta
Rozmowa z Jerzym Głuszakiem, dyrektorem Wileńskiego Oddziału "Kredyt Bank S. A."
- Może zacznijmy od podsumowania minionego roku. Jak się powodzi w umacnianiu
pozycji w litewskim sektorze bankowym?
- Z naszych danych, które gromadziliśmy w ciągu całego 2001 roku, wynika, że dla
Wileńskiego Oddziału "Kredyt Bank" był on jednocześnie i bardzo trudny, i
bardzo dobry. Ciągle trzeba pamiętać, że jesteśmy młodym bankiem na rynku litewskim
- za sobą mamy czwarty rok działalności operacyjnej. W związku z tym cały wysiłek
skierowany jest nie tylko na pracę z klientami, ale jednocześnie na rozwijanie się.
Wskaźniki naszego wzrostu na rynku były bardzo dobre, szczególnie, jeżeli je
porównać z całokształtem przeciętnych wskaźników wzrostu banków Litwy.
Przykładowo - suma kredytów, których udzieliliśmy w minionym roku, wzrosła prawie o
30 proc., podczas gdy średnio w bankach litewskich zwiększyła się o 6 proc, a w całym
sektorze (uwzględniając kredyty z zagranicy) wzrosła o 13 proc.
Oczywiście, skala naszej działalności jeszcze nie jest taka, aby to miało jakiś
istotny wpływ na sytuację litewskiego sektora bankowego, ale staramy się utrzymywać
nasz udział w rynku na poziomie 3-4 proc.
Jednak zysk, jaki mieliśmy w roku ubiegłym, jest dziesięciokrotnie mniejszy niż w roku
poprzednim. Stało się tak z dwóch powodów - inwestycje w rozwój sieci i wpływ
konkurencji na obniżenie marży stosowanej przez banki, a tym samym zysków.
(...)
- Nowe produkty, usługi...
- Nasze nowe produkty to - EKSTRAKONTO, karta Visa Electron, kolejne bankomaty (wzrost
z obecnych 6 do 20 pod koniec bieżącego roku).
Nowa oferta - to kredyt mieszkaniowy EKSTRALOKUM (z naszego porównania wynika, że nasze
komercyjne kredyty mieszkaniowe są najbardziej korzystne na Litwie). Na podstawie
analogii z krajami wysoce rozwiniętymi należy się spodziewać, że w najbliższych
kilku-kilkunastu latach gwałtownie wzrośnie rynek mieszkaniowy, który w coraz większym
stopniu będą obsługiwać banki.(...)
- Ludzie coraz bardziej ufają bankom. Np. w grudniu 2001 roku suma lokat
terminowych mieszkańców wzrosła o 250 mln Lt. Ale nadal najbardziej się opłaca
trzymać dolary i euro w "Kredyt Banku"...
- Tak. Zanotowaliśmy bardzo silny wzrost w depozytach, które podwoiliśmy w
porównaniu z rokiem 2000. Znaczącym jest fakt, że bardzo wzrosły depozyty od
ludności. To bardzo pożądany kierunek naszej działalności - chcemy mieć jak
najwięcej klientów, szczególnie wśród osób fizycznych.
Dlaczego? Ludność jest czynnikiem stabilizującym bank. Zapewnia dość przewidywalny
poziom depozytów i z reguły - długofalową współpracę.
Z kolei, zachowanie przedsiębiorstw jest mało przewidywalne. Bieżące interesy
zmuszają firmy, że raz lokują pieniądze, a raz wycofują.
W związku z tym, że cena pieniądza na świecie spadła drastycznie, to i oprocentowania
depozytów obniżyły się znacznie. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że na Litwie są
one jednak korzystniejsze niż w wielu krajach Europy Zachodniej czy Ameryki, bowiem
kredyty można drożej sprzedać.
Poza tym, klienci na Litwie już wiedzą, że w przypadku, gdy bank oferuje znacznie
wyższe, niż na rynku, oprocentowanie lokat, zawarty jest w tym jakiś element ryzykownej
działalności.
- Rozliczenia z Polską - przez polski bank?
Chociaż jesteśmy bankiem z Polski, to rozliczenia z Polską nie są wcale
dominujące, należy jednak zaznaczyć, że obsługujemy około 20 proc. bankowych
transakcji handlu zagranicznego między Polską a Litwą. Globalnie obsługujemy 1,5 proc.
obrotów handlowych Litwy z resztą świata.
Z roku na rok notujemy wzrost o 60-70 proc. przyrostów rocznych. To znaczy, że jesteśmy
Litwie potrzebni i że mamy przed sobą duże możliwości rozwoju. (...)
- W ubiegłym roku miały być otwarte nowe placówki, m. in. w Kownie.
- Chcemy być bliżej klientów, osób fizycznych. W związku z tym konsekwentnie
realizowano program rozwoju sieci. W czerwcu rozpoczęły działalność dwie placówki -
w Kłajpedzie i Poniewieżu.
W sierpniu planowano otwarcie placówki w Kownie. Niestety, z powodu wypowiedzenia umowy
przez nowego właściciela budynku i stworzenia pewnych przeszkód prawnych w podjęciu
działalności, na razie ta placówka nie jest czynna.
- Czy to był błąd przy zawieraniu umowy i czy to oznacza wycofanie się z
niegościnnego Kowna?
Nie, nie! Po prostu zrozumieliśmy, że do kwestii prawnych na Litwie trzeba
podchodzić z pewnym niedowierzaniem i dodatkowym ubezpieczeniem. I jak się okazuje,
etyka biznesowa nie wszędzie jest przestrzegana...
Tymczasem w Kownie przygotowujemy do pracy drugą placówkę. Tym razem kupiliśmy
odpowiedni lokal w dobrym punkcie miasta i w kwietniu 7-osobowa załoga rozpocznie pracę.
Z kolei biurokratyczne problemy (uzgadnianie dokumentacji) oraz pewne problemy wykonawcze
przy modernizacji pomieszczeń w Wilnie spowodowały, że nie nastąpiło planowane
otwarcie placówek przed świętami. W najbliższych dniach zostanie otwarta placówka
przy alei Giedymina. Otwarcie placówki przy ulicy Vokiečiu (obok "Vilniaus
bankas") nastąpi w ciągu miesiąca. Nowo otwarte placówki tym będą się
różniły od czynnych dotąd, że nastawią się na obsługę klientów, którzy nie
mają czasu na załatwianie spraw finansowych w roboczych godzinach dnia. Nasze nowe filie
będą czynne do godziny 18.
- "Odwiązanie" lita od dolara, a "przywiązanie" do euro. Jaki to, Pana
zdaniem, będzie miało wpływ na gospodarkę Litwy?
- Przejście zjednoczonej Europy do euro odbyło się nadzwyczaj sprawnie i bez
żadnych zakłóceń. Nie przypuszczam, że powiązanie lita z euro będzie negatywnie
rzutowało na gospodarkę litewską. Ci, dla których ma to istotne znaczenie z uwagi na
ryzyko kursów walutowych, już od dawna tak konstruowali swój portfel kontraktów
eksportowych i importowych, aby to ryzyko maksymalnie ograniczyć.
Natomiast dla ludności, która oszczędza w narodowej walucie, nie jest to element
istotny. Jeżeli ktoś będzie chciał zapewnić sobie łatwość przechodzenia z lita na
którąś z walut wymienialnych, to należy się spodziewać, że nastąpi zmniejszenie
zainteresowania lokatami dolarowymi, a zwiększenie - eurowymi. Ale to będzie proces
powolny i nie powinno być zamieszania. Przecież nikt rozsądny nie będzie zrywał umowy
i tracił w ten sposób odsetek.
Litwa jest o tyle ciekawym krajem, że ludzie tu oszczędzają w walucie, a wydają w
litach. Myślę, że po drugim lutego, kiedy wszystkie obawy się rozwieją, nie będzie
żadnych argumentów, by oszczędzać w euro czy dolarach. Będą natomiast mocne
argumenty, aby oszczędzać w litach. Pomijając patriotyczny wątek popierania waluty
narodowej, należy uświadomić sobie, że w przypadku, jeżeli zwiększa się skala
działalności w licie, to i sama waluta się wzmacnia. Poza tym - odsetki (...)
- Kilka słów o własnej rodzinie, powiązaniach z Litwą...
- Z urodzenia jestem gdańszczaninem, ale z pochodzenia - krakowiako-pomorzakiem. Od 10
lat jestem związany z "Kredyt Bankiem". Przed przybyciem na Litwę byłem
dyrektorem placówki w Koszalinie. Z Litwą nie mam żadnych powiązań rodzinnych, ani
jakichkolwiek znajomości. Nawet w charakterze turysty byłem tu tylko raz w młodości i
to tylko przez kilka godzin.
Od 3,5 roku z żoną Krystyną mieszkam w Wilnie, czyli miałem wystarczająco dużo
czasu, żeby poznać i... polubić Litwę.
Kiedyś, po jednym spotkaniu w Polsce, podszedł do mnie pewien klient, który pochwalił
moje wystąpienie i powiedział, że brakowało mu tylko zakończenia. "Jakiego?" -
zapytałem i usłyszałem w odpowiedzi - "Litwo, Ojczyzno moja!".
"Kurier Wileński", 2 lutego 2002 r.
|