[an error occurred while processing this directive] [PCI]Wileńskie ŻycieWywiady




Inicjatywy społeczne
Wileńskie Życie
Wilno i Wileńszczyzna
O serwisie








Uczniowie jednej klasy

Wywiad specjalny z okazji jubileuszu podpisania polsko-litewskiej Deklaracji o przyjaźni i stosunkach dobrosąsiedzkich z Ambasadorem RP w Wilnie prof. Jerzym Bahrem:

- 13 stycznia dla Litwy to dzień tragedii narodowej, ale też w tym dniu mija 10. rocznica od podpisania "Deklaracji o przyjaźni i stosunkach dobrosąsiedzkich między Rzeczpospolitą Polską i Republiką Litewską". Jak Pan, Panie Ambasadorze, z perspektywy czasu ocenia podpisany wtedy przez rządy obydwu krajów, dokument zawierający daleko idące deklaracje, z których niektóre do dziś nie są spełnione?

- (...) Dzisiaj, kiedy patrzymy na ten dokument, przede wszystkim uderza jego nowoczesność i dalekowzroczność. Myśli, które są tam zawarte, zostały zrealizowane w pełni albo prawie w pełni. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że obecnie stosunki między naszymi państwami poszły o wiele dalej, niż zakładała Deklaracja, bo ona była widziana w kontekście ówczesnej sytuacji i wymogów, np. Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Natomiast, dzisiaj Polskę i Litwę łączy wspólne dążenie do przynależności do tych samych układów gospodarczych i wojskowych w Europie i to jest krok o wiele dalej idący, niż przewidywano w Deklaracji.
Sprawy, które jeszcze czekają na rozwiązanie, dotyczą przede wszystkim mniejszości narodowych, ale odnoszą się nade wszystko do praktyki, bowiem same prawa mniejszości w obydwu krajach wynikają z demokratycznego charakteru odrodzonej Polski i Litwy.
Do deklaracji, którym nie udało się nam jeszcze sprostać, zaliczam powstanie w Warszawie Centrum Kultury Litewskiej. W perspektywie, w kontekście naszego wspólnego wejścia do Unii Europejskiej, będzie miało ono o wiele większe znaczenie i wymiar niż wydaje się nam obecnie. Uważam, że Polakom należy się taki ośrodek informacji o Litwie, o tym jaka ona dzisiaj jest.

- Polskę i Litwę, prócz Deklaracji, łączy również współpraca we wspólnych dążeniach do Unii Europejskiej i wsparcie Polski dla Litwy w jej aspiracjach obronnych, jak też konkretne postanowienia zawarte w Traktacie Polsko-Litewskim i innych dokumentach wagi międzypaństwowej. Czy wobec tego, Pana zdaniem, możemy śmiało mówić, że nie ma już problemów do rozwiązania w stosunkach polsko-litewskich?

- Z racji tego, że Polska popiera Litwę w kierunkach jej rozwoju, nie musimy oczekiwać szczególnych względów i takich stosunków, w których nie pozostają żadne sprawy do rozwiązania. To są jednak dwie różne sprawy.
Polska popiera Litwę, ponieważ taki jest nasz najgłębszy narodowy interes, który nie podlega wahaniom w zależności od zmiany ekip rządzących w jednym i w drugim kraju. Oczywiście, w ramach stosunków międzypartnerskich, szczególnie, jeśli kogoś nazywa się partnerem strategicznym, możemy oczekiwać i oczekujemy od siebie wzajemnie więcej niż od innych partnerów. Ale też dlatego, że mamy więcej sobie do powiedzenia, mamy wspólne zadania i potrzebę ich rozwiązywania. Potrzeba ta dotyczy np. naszej przeszłości.
W Polsko-Litewskim Traktacie zawartym w 1994 roku została dopuszczona formuła "odmiennej interpretacji przeszłości", która pozwala pewne fakty historyczne traktować inaczej po obydwu stronach i my się tego uczymy. To proces niełatwy i niezamknięty. (...)
Podsumowując, jestem przekonany, że nasza przeszłość została scharakteryzowana i w mądry, i wyważony sposób w pierwszej części Traktatu.
Są też kwestie dotyczące bieżących obopólnych stosunków, w których każda ze stron na pierwszy plan wysuwa problemy, jakie uważa za najważniejsze do rozwiązania. (...)
Sprawą przyszłości, którą będziemy musieli rozwiązać, jest także kompleks naszego zachowania się jako sąsiadów w warunkach, gdy wejdziemy już do Unii Europejskiej. To będzie kompletnie nowa sytuacja historyczna, która będzie wymagała zaangażowania w stosunki międzysąsiedzkie nie tylko polityków i elit, ale także ogółu obywateli. (...)

- Co, Pana zdaniem, Litwę i Polskę będzie łączyło w zjednoczonej Europie?

- Przede wszystkim, będzie nas łączył sam fakt, że znaleźliśmy się naraz jako sąsiedzi w nowej Europie. Będzie nas więc łączyło to samo doświadczenie i przeżycie. Będziemy wspólnie uczyli się bycia we wspólnej Europie i będziemy mieli sobie "wiele nawzajem do powiedzenia, tak jak uczniowie jednej klasy". Oczywiście, nie wejdziemy sami, ale też z naszą przeszłością i doświadczeniem, z naszą europejskością, która była w nas przez wieki.
Czy będziemy jednak umieli przetłumaczyć siebie i naszą przeszłość na język zrozumiały innym Europejczykom...? Jeśli bowiem mamy we wspólnej przeszłości i teraźniejszości coś, co pozostałym Europejczykom przydałoby się, to musimy umieć im to donieść, przekazać. To wielkie wyzwanie.
Wchodząc do zjednoczonej Europy dajemy jej też wspólnie rozszerzenie strefy bezpieczeństwa. Bowiem nie jest tak, że to tylko Europa nas przyjmuje; poprzez przyjęcie nas, Europa rozszerza swój własny obszar zabezpieczonej demokracji. Korzyści więc będą zarówno dla nas, którzy zostaną przyjęci do Unii Europejskiej, jak i dla całego kontynentu.


"Kurier Wileński", 16 stycznia 2002 r.






Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych, 2001