[an error occurred while processing this directive] [PCI]Wileńskie ŻycieWywiady




Inicjatywy społeczne
Wileńskie Życie
Wilno i Wileńszczyzna
O serwisie








Rozmowa z posłem Janem Mincewiczem,
jednym z nauczycieli religii w szkole, magistrem teologii, członkiem sejmowego komitetu oświaty, nauki i kultury.

Etyka czy religia w szkole? (I)

Proszę na początku pokrótce przypomnieć naszym czytelnikom genezę powrotu lekcji religii do programów szkolnych.

- Dobrze pamiętamy, że w czasach sowieckich w szkole nie mógł w ogóle pracować człowiek o przekonaniach religijnych. I nie chodziło raczej o to, że coś "niewłaściwego" powie na lekcji - to było nie do pomyślenia. Chodziło o to, że sama postawa człowieka wierzącego może w jakiś sposób wpłynąć na uczniów. Powoływano się na wypowiedź Nadieżdy Krupskiej, która wykluczała dopuszczenie wierzących ludzi do pracy związanej z młodzieżą. Oto konkretny przykład: długo mi wypominano, jak może nauczyciel, przechodząc z grupą uczniów przed Ostrą Bramą, zdejmować czapkę ?
I tu nagły zwrot. Wskutek gorbaczowskiej "pieriestrojki" w szkołach zezwolono prowadzić katechizację. Spotkało się to z zaskoczeniem z obu stron. Skąd wziąć tylu katechetów dla szkół? Zacząć prowadzić lekcje religii w niewłaściwy sposób oznaczałoby zaprzepaścić sprawę od samego początku. To było jedną z przyczyn, że na jesieni roku 1989 wprowadzono fakultatywy z religii po skończonych lekcjach i to nie we wszystkich szkołach - lecz tylko tam, gdzie był katecheta, posiadający uprawnienie kurii biskupiej (misję kanoniczną).

Wydawałoby się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku: dzieci uczęszczają na lekcje religii, pogłębiają swoją wiedzę o Bogu, umacniają się w wierze. Czy tak jest w rzeczywistości, czy nie istnieją zagrożenia, mające na celu zakłócić zaistniały stan rzeczy?

- Szatan nigdy nie drzemie. Nie może mu się podobać, że młodzież w dużej swej części garnie się do Dobra i Prawdy. Dlatego działa na różne sposoby. Najpierw odgórnie. Jeden z posłów należących do LDPP w końcu ubiegłej kadencji stawał na głowie, aby zlikwidować lekcje religii w szkołach. Wtenczas, gdy rządy sprawowali konserwatyści wespół z chrześcijańskimi demokratami, to mu nie wyszło. W obecnej kadencji w tym samym duchu już parokrotnie wypowiadał się poseł Aloizas Sakalas. Jednak jego zapał pohamował ratyfikowany w ubiegłej kadencji Konkordat ze Stolicą Apostolską, który zakłada prowadzenie lekcji religii w szkołach.
W roku ubiegłym zdarzyło się curiosum na poziomie ministerstwa oświaty, gdy w starszych klasach pod płaszczykiem reformy ("profilowania", "modelowania") lekcjom religii przeciwstawiono 3 przedmioty: etykę, filozofię i psychologię. Kto wybierał jeden z tych trzech przedmiotów, już nie szedł na religię.

Tu mamy przykłady niejako odgórnej inicjatywy, skierowanej przeciwko nauce religii w szkole. Ale są też przypadki (znane nie tylko wąskiemu gronu), kiedy kierownictwo niektórych szkół na swój sposób utrudnia pracę katechetów bądź wpływa na zastępowanie lekcji religii etyką, nawet wbrew życzeniu samych uczniów i ich rodziców.

- Ze strony władz szkolnych również zdarzają się nadużycia. Są wypadki, gdy wszyscy uczniowie w klasie chętnie by poszli na religię, ale administracja szkoły sztucznie dzieli klasę na dwie części, aby dać godziny dla nauczycielki prowadzącej etykę. Jeżeli na dodatek etykę prowadzi wychowawczyni klasowa, to skutek jest przesądzony: uczniowie raczej posłuchają wychowawczyni, z którą mają do czynienia na co dzień.

A w jakim stopniu na sytuację wpływa stosunek do religii samych dzieci oraz ich rodziców? Co, Pana zdaniem, ma decydujący wpływ na ich decyzję wyboru między religią a etyką?

- Czy sami uczniowie, pochodzący z rodzin niby wierzących, chętnie wybierają religię? Na wstępie przypomnę list Konferencji Episkopatu Litwy, który niedwuznacznie zakłada, że dla dzieci i młodzieży z rodzin wierzących lekcje religii są obowiązkowe. Czyli uczęszczanie na katechezy obowiązuje w sumieniu. Lekcje alternatywne dla religii mogą być tylko dla niewierzących, aby uszanować ich wolność sumienia.
Jednak zmuszanie nigdy nie było najlepszym środkiem edukacji. Dlatego wybór przez uczniów lekcji religii zależy prawie całkowicie od dwóch czynników: programu katechizacji i osoby katechety, jego przygotowania i zdolności pedagogicznych.

Czy ma na to wpływ program nauczania, formy, w jakich jest on przedstawiany i realizowany?

- Programów idealnych nigdy nie było i nie będzie. Obecny też ideałem nie jest. Ale program dla twórczego pedagoga nie powinien być kanonem, którego nie wolno modyfikować. Program ma pomóc katechecie w pracy twórczej, nie zaś przeszkadzać. Zwłaszcza w dziedzinie religii, gdzie osiągnięcia mierzy się nie zasobem przyswojonej wiedzy, tylko miarą postępu duchowego, miarą zbliżenia z Bogiem w życiu codziennym.
Koncentryczność podawania niektórych materii dotyczących wiary w klasach młodszych i starszych jest nieunikniona. Ale strzeżmy się, aby uczniowie nie powiedzieli, że w każdej klasie mówi się o tym samym. Uczniowie muszą odczuwać postęp w poznawaniu spraw wiary i moralności. To jest jedna z podstawowych zasad pedagogiki. Z roku na rok uczniowie mają poznawać coraz nowe rzeczy.
Nie pożałujmy kilku lekcji na rozmowy o zagrożeniach, jakie istnieją ze strony sekt. O psychotropowym oddziaływaniu na ich członków. O zbiorowych wynaturzeniach i samobójstwach. O aspołecznej i antyspołecznej działalności niektórych sekt. Niemało materiałów dostarcza telewizja. Dziś, gdy korupcja jest górą, niektóre sekty uzyskują rejestrację. W Skojdziszkach (rejon wileński) działa szkoła "Tikejimo žodis" ("Słowo Wiary"). Sekty rwą się do szkół, aby ich wyznanie było wykładane na lekcjach.

Jak Pan postrzega przyszłość wykładania religii w szkole?

- W świetle wszystkiego, co powiedziałem, jasne jest, że lekcje religii w szkołach są bardzo potrzebne, a na katechetach ciąży wielka odpowiedzialność. Niedawno mówiono o wprowadzeniu drugiej tygodniowo lekcji religii. Sądzę jednak, że nie tędy droga. Brak nam jest dobrze przygotowanych katechetów, brak podręczników, brak pomocy poglądowych i technicznych. Nie do pomyślenia są dzisiejsze lekcje religii bez sprzętu video. O wszystko to należy zatroszczyć się, aby każda katecheza, każda lekcja religii przybliżała młodzież do głębokiego i świadomego przeżywania zjednoczenia z Osobą, która nas stworzyła, obdarzyła miłością i przeznaczyła do wiecznego szczęścia.

"Przyjaźń" 15-18 listopada 2001 r.






Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych, 2001