|
Kaziuczek w Niemenczynie
W sobotę 2 marca w otoczonym pachnącymi sosnowymi lasami Niemenczynie odbył się
tradycyjny już Kaziuczek, na którym swoje wyroby przedstawili mieszkańcy podwileńskich
wsi i miasteczek.
Bawiono się przy dźwiękach polskich kapel i zespołów, lecz nie zabrakło też
artystów litewskich, rosyjskich oraz tatarskich.
Chociaż Kaziuczek w tym roku wyglądał raczej skromnie pod względem liczby wystawców -
wybór wyrobów ludowych był różnorodny i imponujący.
Przedstawicielki płci pięknej z zapałem kupowały mieniące się kolorami tęczy palmy,
uplecione z kwiatów, ziół, kłosów zbóż i piór. Każda palma była arcydziełem
sztuki ludowej, które, a propos, można było nabyć za bardzo przystępną cenę. Na
przykład, okazałą, uwitą z polnych kwiatów i kłosów żyta palmę (która w Wilnie
kosztowała około 20 Lt) można było tu nabyć za 5 Lt.
Dzieci, niczym magnes, przyciągały stragany z bułkami, piernikami, lizakami i
"popcornem", zaś mężczyźni z minami znawców oglądali sprzęt rolniczy -
pługi, łopaty, grabie i... uprząż końską.
- W jakiej cenie? - wskazując na końskie chomąto zapytał młody chłopak.
- 90 litów. Panie, skóra jest gładka i miękka, koń będzie zadowolony! I kolor modny!
- zachwalał swój towar sprzedawca.
- To nie dla konia. Kolega niedługo się żeni, więc już myślimy o prezencie weselnym
- pół żartem pół serio odpowiedział chłopak.
Popularnością wśród kupujących cieszyły się też pachnące świeżą wikliną kosze
i koszyki. Duże, przypominające skrzynie, kosze kosztowały około 100 litów, zaś
mniejsze - okrągłe i kwadratowe koszyczki - od 12 do 20 Lt.
Przy niektórych stoiskach można było za dwa lity nabyć bilet loteryjny i wygrać
jakiś miły drobiazg - maskotkę, pierścionek lub wisiorek.
W porze południowej w powietrzu zaczął unosić się smakowity zapach szaszłyków i
przybyli na Kaziuczek mieszkańcy stolicy i rejonu tłumnie, całymi rodzinami, wabieni
zapachem, udali się do pobliskich kawiarń.
Sabina Juchniewicz
|