![]() |
![]() |
|
|
|
|
Urzędnicy przekształcili zwrot ziemi w kłębowisko korupcji
Funkcjonariusze twierdzą, że pod Wilnem istnieje tajny i bezprawnie rozdzielany fundusz najlepszych działek Pracowniczka wydziału regulacji rolnych miasta Wilna Aušra Zliobaite musiała spędzić jeden dzień w areszcie. Była odpowiedzialna za prowadzenie dokumentów, dotyczących zwrotu ziemi, które następnie podpisywała kierowniczka wydziału regulacji rolnych. Potem dokumenty przesyłano do administracji naczelnika powiatu wileńskiego. Funkcjonariuszkę wraz z dobrze znanym w stolicy ugrupowaniem przestępczym „dambrauskiniai" podejrzewa się o udział w nieomal największej wykrytej aferze ze zwrotem działek. Podczas gdy prawowici właściciele ziemi szukali zagubionych nie wiedzieć gdzie spraw ze zwrotem ziemi, najlepsze działki pod Wilnem rozdzielano członkom grup przestępczych. Na razie badanie afery okryte jest mgłą tajemnicy. Nie wiadomo, czy ujawnione fakty stanowią wyjątek. Być może udało się złapać za nić, która zaprowadzi do rozrośniętego korupcyjnego systemu rozdziału ziemi. To jedynie wierzchołek góry lodowej „Zasięg naruszeń i nadużyć może znacznie przekraczać to, co się udało wykryć" - stwierdził w wypowiedzi dla dziennika "Lietuvos rytas" czwarty miesiąc pełniący funkcje naczelnika powiatu wileńskiego Gediminas Paviržis. Jego zdaniem, istnieją różne sposoby wątpliwego nabycia ziemi. Jednakże znaleźć i udowodnić konkretne wykroczenie jest trudno. Jeszcze trudniej naprawić błędy - ziemia szybko zmienia właścicieli. „W Wilnie cyka ukryta bomba - tajna rezerwa najlepszych działek o ogólnej powierzchni od 100 do 1000 hektarów. Pomiędzy bajki można włożyć stwierdzenie, że najlepsze działki rozdano przed 7-8 laty. Sztucznie utworzona rezerwa daje nieograniczone możliwości wzbogacania się przy rozdzielaniu parceli. System korumpcyjny nie żyje wyłącznie dniem dzisiejszym, snuje również plany na przyszłość" - uważa były naczelnik powiatu wileńskiego Algirdas Kudzys. Najcenniejszy towar - informacja Istota afer jest prosta. Popyt na ziemię w okolicach Wilna i Trok przewyższa podaż.
By przesunąć swą ziemię z zaścianka w prestiżowe miejsce, należy w jakiś sposób
odsunąć tych, którzy mają pierwszeństwo do przywrócenia własności. Wynajduje się nowe sposoby Tej wiosny wykryto nowy sposób zawładnięcia ziemią. Otóż, zauważono, że od razu, gdy tylko zostaje przygotowana działka inwestycyjna, odnajdują się kandydaci do niewielkiej, acz strategicznie ważnej jej części. Wystarczy, by kilku świadków zaświadczyło, że kilka arów lub nawet hektar w samym środku działki należało do rzekomego właściciela i ten może już planować dochodową transakcję. Ci, co znają się na cenie ziemi, próbują się wzbogacić również z działek przyzagrodowych. Rejestracja gospodarstw, których właściciele nieodpłatnie otrzymują po 3 hektary ziemi, miała się zakończyć przed 6 laty. Przepisom nie podlegają jedynie gospodarstwa, które ominięto niechcący. Takich „pominiętych" gospodarstw w niektórych wileńskich starostwach odnalazło się nie jedno i nie dwa, lecz po pół tysiąca. „Istnieją podejrzenia, że gospodarstwa te zostały "utworzone" przy pomocy świadków całkiem niedawno, po uzyskaniu informacji o sytuacji w określonej miejscowości kadastrowej" - mówi Gediminas Paviržis. Z pomocą przychodzą spróchniałe płoty Przewodnicząca sejmowej komisji antykorupcyjnej Nijole Steibliene zwróciła uwagę na
jeszcze jeden, coraz bardziej popularny model afer. W jakikolwiek, prawny lub na wpół
prawny sposób, nabywa się małowartościową nieruchomość w dobrym miejscu. Może to
być płot, rzekome fundamenty lub budka stróża. Następnie składa się podanie z
prośbą o nabycie w ustalonym trybie ziemi wokół tej nieruchomości za ustaloną przez
państwo nominalna cenę. „Takie obiekty czekają swego dnia po kilka lat. Wątpliwe
zakupy wychodzą na światło dzienne dopiero wówczas, gdy przedstawiane są podania z
prośbą o ziemię" - mówi Nijole Steibliene. Naczelnicy siedzą w norach? „Zasięg nadużyć jest nie do pojęcia. Litwie jeszcze się odbiją sprawy z
ziemią. Wygląda na to, że państwo nie przewidziało, iż ziemia stanowi duży
majątek. Nie było żadnej kontroli. W Wilnie, Kownie, Kłajpedzie ludzie nie zdążyli
odzyskać własnej ziemi, a działki w jakiś sposób zostały już poprzydzielane" -
mówi Steibliene. Bezczelność oszałamia Przed objęciem stanowiska naczelnika powiatu A. Kudzys pracował w spółce budowlanej
i musiał załatwiać dokumenty, dotyczące działek ziemi. „Bezczelności i chamstwa
urzędników powiatowych doznałem, gdy po trzy godziny musiałem przesiadywać u drzwi
ich gabinetów. Po objęciu stanowiska naczelnika sądziłem, że uda mi się coś
zmienić. Okazało się jednak, że prawo na to nie zezwala" - mówi Kudzys. Siedem lat samowoli „Od siedmiu lat nie dokonano żadnego audytu projektów regulacji rolnych wileńskich
miejscowości kadastrowych. Każdy robił, co chciał. W lutym utworzyliśmy wydział
audytu wewnętrznego. Wtedy właśnie zaczęła się ujawniać prawdziwa sytuacja" -
mówi Kudzys. Oskarża się mierniczych Kudzys i Paviržis są zdania, że korupcja się zaczyna i kwitnie na szczeblu
najniższym, wśród mierniczych, geodetów, jak też wśród urzędników średniego
szczebla. Jak obaj twierdzą, mierniczowie w rejonach wileńskim i trockim pomagają
przenieść ziemię w dobre miejsca, o ile właściciel zgadza się zapisać połowę
działki wskazanej osobie. „Mądry i doświadczony specjalista nie będzie legalizował
działki na swoje nazwisko. Są przyjaciele, którzy pomogą załatwić sprawę" -
mówi Kudzys. Ludzie są oburzeni „Takie rozmowy - to próby własnej obrony. Mierniczy nie może wydzielić żonie
metra działki nad jeziorem, która jej nie powinna przysługiwać, gdy w kolejce po zwrot
ziemi oczekuje 50 pretendentów. Trzeba na to konkretnej wskazówki, samej decyzji
wysokich urzędników nie wystarczy". Posłanka Steibliene twierdzi, że ludzie
skarżą się nie na mierniczych, lecz na ich naczelników. Środowisko sprzyja korupcji W opinii Paviržisa, w powiecie wileńskim środowisko sprzyja korupcji. I nie tylko
dlatego, że ziemia wileńska i trocka jest na wagę złota. Świadoma gmatwanina Sejmowa komisja antykorupcyjna utworzyła grupę roboczą, w skład której weszli
specjaliści z różnych ministerstw oraz z kontroli państwowej i Prokuratury Generalnej.
Ma ona ocenić całość aktów prawnych, regulujących zwrot, dzierżawę ziemi, zmianę
docelowego sposobu jej użytkowania oraz przedstawić propozycje rozwikłania tego
problemu. „Niektórych ustaw po prostu nie da się zrozumieć. Tu nie chodzi wyłącznie
o kompetencję. Te ustawy nie powstały ot tak sobie. Gmatwaninę tworzy się świadomie,
bo na tym można się wzbogacić" - jest przekonana Steibliene. Podział ogromnego majątku Odbywa się podział ogromnego majątku. Jedni nie znają się na jego wartości, inni
dążą do wzbogacenia się. Oczywiste jest, że korpus urzędniczy do spraw regulacji
rolnych manipuluje interesami ludzi, którzy zgodnie z prawem ubiegają się o nabycie
ziemi lub o przywrócenie własności. Stwarza się sztuczne przeszkody, urzędnicy
grzeją na tym ręce i pomagają grupom przestępczym się wzbogacać. „Lietuvos rytas", listopad 2001 r.
|
| Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych, 2001 | |