[an error occurred while processing this directive] [PCI]Wileńskie ŻycieKomentarze




Inicjatywy społeczne
Wileńskie Życie
Wilno i Wileńszczyzna
O serwisie








Obarczyć winą siebie

Współczesna demokracja charakteryzuje się tym, że czas liczy się w niej od wyborów do wyborów. Zleciał rok od dnia wyborów do Sejmu RL - najwyższej władzy państwowej.

Przedtem socjalliberałowie, liberałowie, centryści i modernistyczni chadecy stworzyli blok i sformowali zasady tzw. "nowej polityki". Prezydent zadeklarował poparcie dla inicjatywy czterech partii i wyraził nadzieję, że "nowa polityka" będzie polityką konkretnych działań dla dobra społecznego.
Koalicja, której trzon stanowili socjalliberałowie i liberałowie, rozpadła się po 8 miesiącach. (…)

"Nowa polityka" oraz "nowi politycy" egzaminu nie zdali. Wielu z nich okazało się politykami z przypadku, których cechuje żarliwość, a nie polityczna umiejętność. (…)

Obiecano zmniejszyć bezrobocie, stworzyć 120 tys. nowych miejsc pracy. Tymczasem liczba bezrobotnych rośnie nadal w zastraszającym tempie, przepaść pomiędzy bogactwem i biedą rośnie z dnia na dzień.
Obiecano na rolnictwo i rozwój wsi przydzielić 10 proc. wydatków z budżetu państwowego, a dotacje miały dotrzeć bezpośrednio do producenta płodów rolnych. Rzeczywistość okazała natomiast jakże odmienna: wzrastają ceny na paliwo dieslowe, towary przemysłowe i inne usługi.
Obiecano zainicjować odpowiedzialność prawną funkcjonariuszy państwowych, których działalność doprowadziła do upadku gospodarki i innych dziedzin życia na Litwie. W rzeczywistości głośna przedwyborcza akcja z ankietami obywatelskimi w tej sprawie po wyborach żywo poszła w niepamięć, a korupcja i przestępczość nadal rośnie. Przykłady tak "pomyślnego" wywiązania się ze swoich obietnic wyborczych można mnożyć i mnożyć.
Oznacza to, że Nowy Związek w sposób jak najbardziej jaskrawy wykazał się jako ugrupowanie, które przed wyborami tak głośno krzyczało, żeby tylko dostać się do władzy. (…)

Ze smutkiem stwierdzić należy, że głosując za partią Paulauskasa naród dał się złapać na lep tanich, ale szumnych haseł, prosty lud wybrał populizm. Ponownie nabrał się na piękne słówka i obiecanki-cacanki. Nie bez znaczenia jest i to, że z ramienia partii Paulauskasa startował do Sejmu przedsiębiorca z Wilna Aleksander Popławski. Został posłem, uzyskawszy najwięcej głosów w Wileńsko-Trockim Okręgu Wyborczym. (…) Przesiedziawszy rok w ławie poselskiej, pan Popławski zdecywał złożyć sprawozdanie z pracy, żeby wyborcy wiedzieli, co robi "ich poseł". W końcu ubiegłego miesiąca sprawozdanie opublikował w "Kurierze Wileńskim" pod bardzo trafnym tytułem "Minął rok poselski".

W sprawozdaniu na całą gazetową stronę poseł zechciał mówić o wielu sprawach. Po pierwsze, o "nietradycyjnie" przeprowadzonej kampanii wyborczej. Poseł próbuje przekonać wyborców, że głosując nań nie kupili przysłowiowego kota w worku, przy tym gęsto się tłumaczy, że "bajecznych środków" na kampanię wyborczą nie wydawał. Po drugie, że udało się ogrodzić wiejski cmentarz, wybudować kapliczkę, zainstalować nagłośnienie w kościele, załatwić miejską komunikację do Pogir. Po trzecie, ze strony władz lokalnych nie nastąpiły inicjatywy w kierunku współpracy z posłem i wspólnego działania na rzecz rozwoju regionu.

W sprawozdaniu, generalnie rzecz biorąc, cały szereg ważnych spraw poseł przezornie i wygodnie przemilczał. Przede wszystkim brak w nim odpowiedzi na zasadnicze pytanie: co robi "ich poseł" nie w ogóle, a w Sejmie!? Przecież ludność wybiera posła na Sejm, a nie urzędnika działu gospodarki komunalnej w samorządzie. (…)
Najciekawsze jednak jest to, że nasz poseł okazał się od swoich partyjnych kolegów sprytniejszy. Gdy stało się jasne, że skutki działalności mogą być opłakane, z klubu parlamentarnego socjalliberałów i z partii pośpiesznie się wycofał. (…) Co więcej, postanowił natychmiast przejść do obozu liberałów.

Warto na koniec odnotować, że istniejący system wyborów do Sejmu jest niedoskonały i jednostronny. Oznacza to, że poseł na Sejm wybierany jest drogą powszechnego głosowania, ale w takiż sposób nie może być odwołany. Powstaje pytanie: a co, jeśli źle wykonuje swoje funkcje albo nie potrafi ich wykonywać wcale? Odpowiedź jest prosta: wyborcy będą musieli cierpieć go aż do kolejnych wyborów.

Wacław Piotrowski

"Przyjaźń", 28 listopada - 5 grudnia 2001 r.





Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych, 2001